PIERWSZOKOLONISTA
Mamo,
mamo! Jestem wreszcie…
cały,
zdrowy. Ty masz dreszcze?
Ciepło
przecież na peronie.
Mamo?
Mama we łzach tonie…
Przestań
mamo, fajnie było!
Nic
mi się tam nie zgubiło,
Było
lepiej niż myślałem,
ze
trzy razy popłakałem.
Jakoś
tam się ogarnąłem,
wszystkie
rzeczy wyciągnąłem,
opróżniłem
walizeczkę
i włożyłem na półeczkę.
I po
górach chodziliśmy,
i kolejką jeździliśmy.
Gubałówkę zaliczyłem,
minerałów
nakupiłem.
Na narciarskiej byłem skoczni.
Mamo!
Mam lęk wysokości!
U
pszczelarza i w jaskini,
spytaj
się wychowawczyni.
Na
wieczorze karaoke
można
było zrywać boki:
„mniej
niż zero” „miód malina” –
trudno
było się powstrzymać.
W
świetnym byłem też sklepiku,
zaraz,
zaraz… wiem! W Empiku!
Karty
do gry tam kupiłem
i... Bartkowi pożyczyłem.
Bartek
dobrym jest kolegą,
towarzystwo
lubię jego.
Bo w
Wieliczce, proszę mamy,
lizał
ze mną sól ze ściany.
Mamo,
było superowo!
Zobaczyłem
to i owo.
Wszystko
było tak jak trzeba
i dostałem
nawet medal!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz