wtorek, 21 lipca 2015

Pencraft czyli pisanina



WARIACJE ŚLIWKOWE

Pod koniec sierpnia, gdy kończy się lato,
darami ogrodu obdarza nas za to.
Kiedy do szkoły już wszystko gotowe,
mama zaczyna wariacje śliwkowe.

Ładne są nawet kolory śliwkowe:
zielone renklody jak lody miętowe,
fiolet węgierek jak oberżyna,
a mirabelki żółte jak cytryna.

Czy jednak byłby ktoś w stanie to znieść,
gdyby miał codziennie „śliwkowe coś” jeść?
Mama jest głucha na dziatek wołanie
i mamy w domu… śliwek panowanie.

W kuchni królują więc dania śliwkowe,
Bo śliwki - podobno - smaczne i zdrowe.
Witamin niezbędnych nam dostarczają
i przy tym także o urodę dbają.

I tak, na śniadanie zamiast jajeczniczki
z sosem śliwkowym jemy naleśniczki.
A w miejsce bułeczek z szyneczką drobiową
wcinamy kanapki z nutellą śliwkową.

Na obiad grzybowa i kotlet w panierce?
Byłoby pięknie, ach pęknie mi serce.
Dziś do wyboru są pyzy lub knedle.
Z czym? To pytanie naprawdę jest zbędne.

Chcieliśmy mamę, powiedzmy, omamić,
że białka domaga się nasz organizm.
Mama i na to znalazła odpowiedź:
schab ze śliwkami będzie białko mieć!

Jeżeli ktoś miał na deser nadzieję,
marzenia jego szybciutko rozwieję.
Śliwkowy piernik i śliwkowa tarta,
najlepsze ponoć dania ala karta.

Jedyne, co nam to przetrwać pozwoli,
szklaneczka schłodzonej git coca-coli.
Lecz do popicia dziś wybór niewielki -
Kompot z renklody i sok z mirabelki.

A ja już nie mogę! Już dosyć! Już basta!
Robaczek Tuwima poszedł był do miasta.
I choć różnymi chadzamy ścieżkami,
na jabłka i śliwki jesteśmy skazani!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz